GRZEGORZ JAN ZDZIEWOJSKI
(1609 - 1685)
FUNDATOR KOŚCIÓŁKA W TŁUCZANI



Świątobliwy kapłan, inicjator oraz współfundator budowy kościółka wotywnego pw. Nawiedzenia NMP „na nawsiu” w Tłuczani.

Wierny sługa i żarliwy czciciel kultu Maryi. Autor pieśni dziękczynnej oraz modlitw poświęconych Matce Bożej. 

Gorliwy propagator kultu św. Jana Kantego we wszystkich miejscach swej duszpasterskiej posługi. Odnowiciel życia religijnego, niezłomny rycerz kontrreformacyjnego kościoła katolickiego. Dobroczyńca ubogich, szpitalnik – opiekun starszych i chorych, „Niewolnik Maryi”.

 Jednym z najbardziej zasłużonych duszpasterzy w dziejach tłuczańskiej parafii jest ks. Grzegorz Jan Zdziewojski. Urodził się w uszlachconej rodzinie w Łasku 10 marca 1609 roku. Rodzice jego, Jakub Zdziewojek oraz Katarzyna z Buczka, od dnia narodzin przeznaczyli chorowitego syna do stanu duchownego. Po ukończeniu edukacji elementarnej w Łasku, Kurzelowie i Sieradzu, dalszą naukę kontynuował w kolegiach jezuickich w Lublinie oraz Kamieńcu Podolskim.

W roku 1626 z Kamieńca udał się w dwuletnią podróż po Europie. Po powrocie rozpoczął studia w Akademii Krakowskiej, które zwieńczył w roku 1631 tytułem bakałarza sztuk wyzwolonych i filozofii. Dał się poznać jako pilny student, dlatego Alma Mater związała z nim swe plany na przyszłość. Powierzone zostały mu obowiązki przełożonego szkoły w Kurzelowie (1632), a następnie w Pilicy (1633). Jednak kariera akademicka nie była mu pisana. Za sprawą Maryi dojrzewało w nim powołanie kapłańskie. W tym samym roku przyjął święcenia subdiakonatu, a 1 kwietnia roku następnego (1634) święcenia diakonatu. Pełne święcenia prezbiteriatu przyjął w dniu 3 marca 1635 i już w lipcu tego roku rozpoczął posługę duszpasterską jako wikariusz w rodzinnym Łasku. Po półtora roku zrezygnował z pełnionych obowiązków i powrócił do Krakowa, aby kontynuować studia. W czasie nauki (1637-1638) pełnił obowiązki kaznodziei w kościele św. Jana w Krakowie i głosił kazania także w kościele Mariackim. Studia ukończył z wyróżnieniem, o czym świadczy zapiska w jednej z metryk uniwersyteckich, gdzie przy jego nazwisku napisano: „vir nobilis ingenio, moribus, liberalitate in literas et literatos” (Mąż niezwykłego talentu, obyczajności, bogaty w przeczytane i napisane dzieła). W Krakowie dał się poznać jako znakomity kaznodzieja związany z warstwami ludowymi. Szybko więc został zauważony przez bp Jakuba Zadzika i skierowany przez niego do sprotestantyzowanej stolicy dawnego Księstwa Oświęcimskiego. W sierpniu 1640 r. za sprawą bp Wojciecha Lipnickiego objął urząd proboszcza w Wilamowicach, gdzie chłopi byli wyznawcami konfesji reformowanej (kalwinizm). Z końcem 1643 roku przeszedł na parafię w Pisarzowicach, by również tu ożywić ducha wiary katolickiej oraz odbudować życie religijne po obecnych tu wcześniej kalwinach (1561-1571). Wybudował od podstaw żywy Kościół w Pisarzowicach i Wilamowicach oraz przywrócił wiarę katolicką wśród mieszkańców. Jako pleban wilamowski ufundował w roku 1642 w kościele św. Anny w Krakowie dwie msze tygodniowo w intencji beatyfikacji Jana z Kęt. Z jego inicjatywy i fundacji powstał w kościele w Wilamowicach boczny ołtarz pw. bł. Jana Kantego. Jako pleban pisarzowicki przyczynił się do budowy kaplicy w miejscu jego narodzenia oraz łożył hojnie na jej rzecz kwotę 700 florenów. Został też pierwszym prebendarzem nowo wzniesionej kaplicy (1648-1653).

 W roku 1653 zrezygnował z pełnionych urzędów, m.in. proboszcza pisarzowickiego, prepozyta kościółka szpitalnego pw. św. Mikołaja w Oświęcimiu oraz prebendarza kaplicy Jana Kantego, i udał się w pieszą pielgrzymkę do Rzymu, ad limina apostolorum. Tam kontynuował dalsze studia w uniwersytecie la Sapienza. Po uzyskaniu stopnia doktora teologii, powrócił w roku 1654 do kraju i jako prebendarz osiadł przy kościele pw. św. Krzyża w Kętach. Gdy ten spłonął w roku 1657, odbudował go partycypując nie tylko w kosztach budowy, ale i jego wyposażenia. W roku 1660 objął na szczególną prośbę właściciela Wilamowic, Jana Stanisława Korycińskiego, powtórnie w zarząd parafię wilamowską. Po odbudowaniu w wiosce na zgliszczach nowego kościoła (1661), przeniesiony został z dniem 28 lipca 1662 roku za sprawą bp Mikołaja Oborskiego na wakujące probostwo do Tłuczani. Tu rozpoczął swą posługę od uporządkowania kancelarii, zaprowadzenia metryk kościelnych oraz reaktywowania nieczynnej szkoły parafialnej dla dzieci.

Przez cały czas swej duszpasterskiej posługi pełnił dzieło miłosierdzia opiekując się szpitalami -przytułkami dla najbiedniejszych (w Łasku i Oświęcimiu). Fundował także stypendia dla uczącej się młodzieży, a dla najbiedniejszych zakupywał odzienie i przybory szkolne. Wspierał szczodrze krakowskich żaków i łożył na ich wyżywienie oraz utrzymanie w bursach. Dlatego też Akademia Krakowska wydała o nim niezwykle pochlebne świadectwo zachowane w jednym z rękopisów: „Academiae... vir amantissimus” (Najukochańszy mąż Akademii). Był wrażliwy na każdego człowieka – bez względu na jego stan i pochodzenie. Wspierał wszystkich w potrzebie, szczególnie chorych i najbiedniejszych. Szerzył ideę orędownictwa Maryi oraz jako pierwszy przyczynił się do upowszechnienia na terenie ziemi oświęcimskiej kultu Jana Kantego w okresie przed beatyfikacją.

Potwierdzać to może zachowany w kościółku „na nawsiu” boczny ołtarz Jana Kantego. Do niedawna znajdował się w nim obraz ze świętymi: Grzegorzem i Janem z Kęt oraz fundatorem – ks. Grzegorzem Janem Zdziewojskim z Łasku, plebanem tłuczańskim w roku 1664. Był inicjatorem i współfundatorem budowy tego kościółka wotywnego, a wsparcia w postaci materiału z pobliskich lasów udzielił mu właściciel wioski, Franciszek Biberstein Starowiejski.

Duchowe bogactwo Biedaczyny z Asyżu sprawiło, iż w godzinie śmierci miał na sobie habit franciszkański. Około roku 1685 dosięgła go z rąk skrytobójcy męczeńska śmierć w Kętach, dokąd wyruszył z Tłuczani w dniu 4 listopada 1664 r. Jednak po kilkunastu latach zabójca, Klemens Głas, został schwytany na kradzieży w Kaliszu i przyznał się do tego, że zamordował tego świątobliwego kapłana. Legenda głosi, że kiedy wydobyto zwłoki z ziemi, by pochować je w godnym miejscu, były one w nienaruszonym stanie. Fakty zdają się potwierdzać tę wersję legendy, gdyż Stanisław Jarząbek zapisał w swym pamiętniku, że w roku 1895 zszedł do krypty pod kościołem parafialnym w Kętach, a oczom jego objawił się cud: Zobaczyłem trumnę, w której spoczywają zwłoki księdza jeszcze w całości żyłami trzymane i manipularz na ręce cały. Pocałowałem w rękę, gdyż mi się wydały te relikwie święte.

 Od 330 lat spoczywa ten świątobliwy kapłan i Sługa Boży w niedalekiej kęckiej ziemi i oręduje za nami u Boga. Prośmy więc za jego pośrednictwem o wstawiennictwo Maryi, aby Matka Boża wyjednała nam miłosierdzie Syna Bożego tak potrzebne do zbawienia i życia wiecznego. Amen.
dr Jan Rodak


Autor strony: T. Paździor